Było o szlaku Ho Chi Minha, więc teraz skupię się tylko na jaskiniach, które odwiedziliśmy na północy Laosu.
Jak
już napisaliśmy, Laos był pod czas wojny wietnamskiej bardzo mocno bombardowany,
głównie ze względu na biegnący przez niego szlak. Ale strona amerykańska
wspierała także ówczesny rząd i tym samym bombardowała opozycyjną
Pathet Lao (komunistyczny i nacjonalistyczny laotański ruch polityczny) wspieraną miedzy innymi przez komunistów wietnamskich.
Pathet
Loa, aby chronić się przed bombardowaniami początkowo skrywali się w
naturalnych jaskiniach, które znajdowały się przy miasteczku Phonsavan.
Obecnie dojechać do nich można z wycieczką zorganizowaną lub samemu. Według nas najlepiej jednak wynająć motor, wyjdzie taniej, szybciej i swobodniej :-)
Do jaskiń trzeba wykupić bilet. Nie jest drogi. Koszt 4000kip za osobę
czyli 2 zł. Razem z biletami otrzymaliśmy... klucze do byłej kwatery głównej Pathet Lao.
Wyobrażacie sobie, aby w polskich realiach ktoś dał wam klucze do
obiektu? A tu proszę, macie klucze, jak zwiedzicie to przynieście z
powrotem :-)
Pathet Lao szybko jednak rozpuściło swoich zwiadowców w poszukiwaniu większego i skuteczniejszego miejsca. Wkrótce przenieśli się do Vieng Xai, dlatego też w jaskiniach
koło Phonsavan nie zobaczymy wiele pozostałości historycznych. Ale warto
przyjechać dla samej jaskini. Mimo iż zniszczona pracami (powiększana i
pogłębiana) ładnie prezentuje się w świetle latarek.
Zdjęcia z pierwszej kwatery Pathet Lao.
Vieng
Xai -Hidden City. Taką nazwę nosi miejsce z którego Pathet Lao
kierowało swoimi działaniami. I rzeczywiście nazwa oddaje charakter tego
miejsca nawet dziś. Wioska położona jest w dolinie, do około
"wyrastają" ogromne góry, skały a wszytko to o poranku spowite jest
mgłą o konsystencji mleka.
W wielu wnętrzach gór znajdują się
jeszcze nieudostępnione jaskinie. Dla turystów otwarte są te
największe. W sumie 8 jaskiń z czego my zobaczyliśmy 6 + ja jedną na
"dziko".
Do jaskiń nie można wchodzić samemu, trzeba wynająć przewodnika (z kluczami).
Wszytko
jest zorganizowane bardzo poprawnie. Na wstępie każdy otrzymuje audio
przewodnik, który odsłuchujemy w odpowiednim, oznaczonym miejscu.
Wysłuchać można relacji naocznych świadków, weteranów i historyków.
Dowiedzieliśmy
się między innymi, że ludzie musieli zabić większość swoich zwierząt ponieważ pilot
złapany ujawnił podczas przesłuchania że mają nakaz zrzucania
bomb w miejsca gdzie widzą zwierzęta rolne ( kurczaki, świnie, krowy
itd) "bo tam są na pewno ludzie". Zwierzęta zjadały także pozostałości
po fosforze, który wypalał im żołądki.
Musieli jednak uprawiać ziemie, aby było co jeść, więc pracowali nocą przy świetle księżyca
lub/oraz wczesnym porankiem we mgle.
Mimo licznych bombardowań w jaskiniach odbywało się życie kulturalne, był teatr a także odbywały się skromne wesela.
Z
tego miejsca nadawało także radio, zasilane było rosyjskim agregatem.
Jaskinie były wyposażone w prąd, ale przez większość czasu panowało
zaciemnienie, aby nie ułatwiać "pracy" pilotom US.
Jedna z
kobiet opowiadała że nie wiedzieli czemu zrzucają na nich bomby ale z
kolejnymi ofiarami narastała w nich nienawiść i chęć do dalszej walki.
Jaskinie
w Vieng Xai są to miejsca które w środku wyglądają jak domy, są
przystosowane do życia przez długi okres czasu. W Hidden City było
wszytko czego Pathet Lao potrzebowało do funkcjonowania.
Radiowęzeł,
szpital, sztaby, mieszkania, żywność z wioski a wszytko to pod warstwą
litych skał ukrytych we mgle a wszytko to blisko wietnamskiej granicy.
Zdjęcia z drugiej kwatery Pathet Lao "Hidden City"
Vieng Xai uznawane jest za miejsc narodzin Laotańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej a sama nazwa
oznacza "zwycięskie miasto" i została nadana po zakończeniu wojny.
W
takich miejscach nasuwa się refleksja jak ważna jest motywacja. Wielokrotnie historia pokazała, że nie koniecznie wygrywa ten lepiej
uzbrojony, lecz ten bardziej zdeterminowany. Także i w tym przypadku
Dawid pokonał Goliata. W 1975 roku Pathet Lao przejęła władze w Laosie i
rządzi niepodzielnie do dnia dzisiejszego.